Targi Kijów AutoExpo 2010
Na Kijowskich targach AutoExpo, które odbyły się w dniach 27-30 maja 2010, można było spotkać wystawców w przeróżny sposób związanych z motoryzacją. Począwszy od nawigacji, wyposażenie warsztatów, poprzez chińskie części zapasowe, aż na limuzynach kończąc.
Wśród samochodów nowości nie było. Zwiedzając kolejne stoiska trudno było oprzeć się wrażeniu, że Ukraina wciąż chętniej spogląda za siebie wspominając lata swej świetności niż patrzy w przyszłość. Obok fantastycznie odrestaurowanych oldskulowych wołg (które wzbudzały niemałą sensancję), największe zainteresowanie budziły wciąż produkowane - w od lat niezmienionej formie - nieśmiertelne łady. Mimo że, ich wygląd, wyposażenie oraz poziom kultury technicznej przypomina czasy słusznie minione, to jednak cena robi swoje.
W Kijowie, pojawiły się również campery. Ich raczej słaba reprezentacja, świadczy o tym, że branża caravaningowa na Ukrainie nawet jeszcze nie raczkuje. Jednak ogromne zainteresowanie jakie wzbudzały, pozwala mieć nadzieję, że Ukraina już za chwilę może stać się naprawdę dużym rynkiem. A z rozmów jakie udało nam się przeprowadzić ze zwiedzającymi, taka sytuacja daje wielką szansę dla firm... polskich. Ukraińcy raczej nie wybiorą się do Duseldorfu po campera czy przyczepę, ale już np. do Warszawy - czemu nie?
Wśród samochodów nowości nie było. Zwiedzając kolejne stoiska trudno było oprzeć się wrażeniu, że Ukraina wciąż chętniej spogląda za siebie wspominając lata swej świetności niż patrzy w przyszłość. Obok fantastycznie odrestaurowanych oldskulowych wołg (które wzbudzały niemałą sensancję), największe zainteresowanie budziły wciąż produkowane - w od lat niezmienionej formie - nieśmiertelne łady. Mimo że, ich wygląd, wyposażenie oraz poziom kultury technicznej przypomina czasy słusznie minione, to jednak cena robi swoje.
W Kijowie, pojawiły się również campery. Ich raczej słaba reprezentacja, świadczy o tym, że branża caravaningowa na Ukrainie nawet jeszcze nie raczkuje. Jednak ogromne zainteresowanie jakie wzbudzały, pozwala mieć nadzieję, że Ukraina już za chwilę może stać się naprawdę dużym rynkiem. A z rozmów jakie udało nam się przeprowadzić ze zwiedzającymi, taka sytuacja daje wielką szansę dla firm... polskich. Ukraińcy raczej nie wybiorą się do Duseldorfu po campera czy przyczepę, ale już np. do Warszawy - czemu nie?





































.png)